_blog jimo
zacząłem sprzątać 2010-02-02

Muszę wszystko uporządkować.Zdjęcia,papiery i takie tam inne.Pokasować osobiste pliki.Szkoda niektórych,myślałem,że na starość będzie co pooglądać ,poczytać powspominać,ale w tej sytuacji,nie ma sensu tego zachowywać.To są tak osobiste rzeczy.Wygląda to strasznie,pokasowane pliki,połamane CD ,podarte i częściowo spalone listy i inne papiery.Patrzę na to i uświadamiam sobie jak marne i mało warte jest moje życie.


Nie boję się śmierci,właściwie to już nie żyję.Trochę żal.A miało być tak pięknie.


Na razie jestem odważny.Ale  jak to będzie gdy wybije godzina zero?Nie wiem.


Nie pisze żadnych listów pożegnalnych bo i po co?Co da tłumaczenie mojej decyzji i tak nikt nie zrozumie.Błąd,może zrozumie ,ale nie zaakceptuje.Mało kto ma odwagę sie przyznać ,że eutanazja jest ok.


W naturze słabi giną,a ludzie na siłę starają się poprawić naturę.a poza tym ,czy jest sens reanimować trupa?Nie chcę żadnej iskierki nadziei,po co rozbudzać pragnienia nie do spełnienia.To potem tak boli.


słońce gaśnie 2010-01-30

Każdego dnia patrzę na słońce i widzę,że świeci coraz słabiej.Wszystko się kiedyś kończy.Trochę żal.Może gdybym wierzył w życie po życiu byłoby łatwiej?


Synku,wiem,że nie wybaczysz mi tego co się stało i nie wymagam tego.Pozbawiłem Cię uśmiechu i radości.Gdybym mógł wrócić czas....,ale ...:(


Wiem,że nie ma wytłumaczenia,teraz jednak wiem,że szczęście dziecka to kochający się rodzice.Z Twoją matką nie pasowaliśmy do siebie,to był błąd za który przyszło Tobie zapłacić.Nie zrób tego samego.Pamiętaj,że tylko prawdziwa miłość,z zazdrością,kłótniami,wybaczaniem,daje szanse przetrwania.Gdy tego nie ma ,wkrada się obojętność.To ona powoduje,że stajemy się egoistami i nie widzimy cierpienia najbliższych.


Wiesz,że zawsze byłeś dla mnie ważny,lecz niestety w okresie kiedy mnie najbardziej potrzebowałeś nie sprawdziłem się jako ojciec.Nie słyszałem Twojego wołania,-Tato ,potrzebuję cię ,pomóż mi.Chciałem być autorytetem a taki nie okazuje słabości,a Ty potrzebowałeś po prostu,żeby wziąć Cię w ramiona i mocno przytulić,a mnie się wydawało,że postawa ojca "kumpla " to szczyt marzeń chłopaka.A Ty chciałeś mieć ojca,a nie kumpla.


Proszę Cię,usiądź kiedyś ,odrzuć nienawiść i wczuj się w moją sytuację .Nie wybaczaj ,ale postaraj sie zrozumieć.Wiem,że z czasem inaczej spojrzysz na pewne sprawy,ale na to trzeba trochę życiowego doświadczenia,ktorego nie znajdziesz na stronach wwww.


bez zmian 2010-01-29

Dzięki Miiilkaaa,za słowa otuchy,ale nie piszę, żeby szukać pocieszenia.W życiu żaba nie zamienia się w księcia a i czekać trudno na cud,gdy za chwilę eksmisja.Nie da się zatrzymać tej lawiny.Nadchodzi mój DOMINO DAY.Odcięcie Tv,potem internet,niepłacone ubezpieczenie zdrowotne,mija termin zapłaty OC no i na koniec eksmisja.I żeby obraz był pełny i wyraźny,nie mam szans na emeryturę .Weselej nie może być.Dzisiaj dowiedziałem się następnej rzeczy,że jestem za stary do pracy.Jest super.


Najgorsze jest to ,że nie mam kogo obarczyć winą za ten stan rzeczy.Może łatwiej byłoby mi to wszystko znieść.Niestety,sam na to "zapracowałem".Szkoda,że nie jestem psychologiem,bo wtedy być może doszukałbym się czegoś w moim dzieciństwie,jakieś błędy wychowawcze czy coś w tym stylu,ale wyrządziłem w życiu tyle krzywdy moim najbliższym(głównie mam na myśli mojego syna),że nie chcę już do tej listy dodawać nikogo więcej.


Nawet nie ma z kim pogadać,bo raz ,że nie ma o czym,a dwa,że wstyd.Wszyscy widzą mnie uśmiechniętego i niech tak mnie pamiętają."Pani Kowalska,słyszała pani?Tomczykowie się rozwiedli,-Co pani mówi?Takie szczęśliwe i zgodne małżeństwo.Tacy mili i uśmiechnięci ludzie"


Początek końca 2010-01-29

Jestem nieudacznikiem życiowym i nic tego nie zmieni.Fakty mówią same za siebie.Mógłbym sobie tłumaczyć,że to nie tak,że to inni mnie tak widza,ale prawda jest taka jaka jest i koniec.Mam 50 lat i to jest wszystko co mam.Nie potrafię żyć na ulicy,spać u Alberta i codziennie walczyć o miejsce przy kontenerze(na śmieci).


Postanowiłem nie czekać aż ktoś lub coś rozwiąże mój problem.Zresztą jestem po pięćdziesiątce i co miało się w moim życiu wydarzyć to się wydarzyło.Oprócz kłopotów związanych z codzienną egzystencją nie spodziewam się żadnych rewelacji.


Podjąłem decyzję ,że to ja zdecyduję kiedy opuścić ten padół.Trochę mnie przeraża ,że tak spokojnie o tym mówię.Chyba się już pogodziłem z tą myślą i teraz pozostaje do ustalenia tylko data.


Ten blog traktuje trochę jako pożegnanie.Być może kiedyś mój syn trafi przypadkiem na tę stronę?Chciałbym mu tyle powiedzieć ,przeprosić,że zniszczyłem mu życie,że wszystko poszło nie tak jak powinno.Wiem,że ma do mnie wielki żal i wcale się temu nie dziwię.Liczyłem, na to ,że dorośnie i spojrzy na wszystko innym okiem,ale widocznie odziedziczył po mnie zaciętość.Trochę smutne,ze nigdy nie wezmę wnuka na kolana(nawet nie wiem,być może już jestem dziadkiem),może był ślub?Jeśli nawet to wdzięczny jestem za brak zaproszenia,przynajmniej nie musiałem tłumaczyć,że nie mogę przyjechać.Ale jak jechać na wesele do jedynego syna i dać mu w prezencie uścisk dłoni?:(


Ciekawe jak długo będę pisał na blogu?Jeżeli się nie wydarzy nic co pozwoli mi dalej trwać to nie będzie chyba zbyt długo.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]